RSS
 

Notki z tagiem ‘Uwikłanie’

Zygmunt Miłoszewski – Gniew

12 paź

Ta recenzja bierze udział w konkursie.

Nie jest żadną tajemnicą, że w moim mniemaniu Miłoszewski jest najlepszym polskim pisarzem. Świadczy o tym nie tylko ogromna, wręcz rekordowa liczba sprzedanych egzemplarzy. Nawet nie wielość przekładów na języki obce (9!), czy zagraniczne nagrody. Ale liczba oddanych, wiernych czytelników, którzy odliczają dni do premiery najnowszej książki. Sama, gdy tylko pojawiła się wiadomość, że książka już jest, pobiegłam do księgarni. Jednocześnie z ciekawością i niechęcią zabrałam się do czytania. Dlaczego z niechęcią? Bo Gniew jest ostatnią częścią kryminalnej trylogii o „przygodach” prokuratora Teodora Szackiego. Trochę zrzędliwego, marudnego, ale niezwykle inteligentnego i przenikliwego mężczyzny, który podejmuje się spraw trudnych, skomplikowanych i tak bardzo polskich. Ciężko pożegnać się z takim bohaterem. Zwłaszcza, że we współczesnej literaturze takich wyrazistych i głębokich postaci jest niewiele.

Teodor Szacki po zawiejach życiowych (UwikłanieZiarno prawdy) osiedla się w końcu w Olsztynie. Stopniowo porządkuje swoje życie osobiste: mieszka z trochę szaloną, w dobrym tego słowa znaczeniu, kobietą o imieniu Żenia oraz wbrew płaczom i błaganiom nastolatki, ze swoją 16-letnią córką Helą. Pracuje oczywiście w prokuraturze zajmując się drobnymi przestępstwami, popełnianymi na prowincjach. I z całej siły, ku oburzeniu lokalnych patriotów, nienawidzi miasta 11 jezior. Gdzie jest szaro, ponuro, nawet śnieg przypomina lejące się z nieba błoto, a układ ulic w mieści projektował jakiś pijak nie mający pojęcia o ruchu drogowym i jego usprawnieniu. Jednym słowem spokój, rutyna i potrzebna, od czasu do czasu, irytacja.

Aż pewnego dnia prokurator Szacki zostaje telefonicznie wezwany do odfajkowania Niemca, jak nazywają tutejsi przedwojenne szczątki. Po przeprowadzeniu rutynowych czynności odsyła szkielet do uczelni medycznej, tam w końcu przyda się najbardziej. Ale jeden telefon sprawia, że Szacki staje przed najtrudniejszą sprawą w całym swoim życiu i po raz pierwszy znajduje się po drugiej stronie sprawiedliwości. Okazuje się, że znalezione kości nie są wcale przedwojenne. Ani nawet kilkuletnie. Są to szczątki zaginionego przed tygodniem mężczyzny! Jakim cudem w ciągu kilku dni z dobrze zbudowanego, silnego mężczyzny została sterta kości? W tym celu Szacki bierze udział w eksperymencie przeprowadzanym przez doktora Frankensteina (to nie żart!) i jego asystentkę. Naukowcy odkrywają, że mężczyzna został… rozpuszczony żywcem w kwasie podobnym do tego, który służy do udrażniania rur. Ktoś zadał sobie wiele trudu, żeby bestialsko zamordować ofiarę. Tylko dlaczego? Ta przerażająca zbrodnia jest dopiero wstępem, do mających rozegrać się w Olsztynie zagadek kryminalnych. Powoli zostają okaleczone osoby w jakiś sposób zamieszane w przemoc domową. Mężczyzna, który dręczył żonę psychicznie, sąsiad, który nie pomógł, chociaż słyszał krzyki i prokurator zmęczony życiem, który zlekceważył sygnał wysyłany przez prześladowaną kobietę. Tym prokuratorem jest Teodor Szacki. Nie dość, że walczy o rozwiązanie przerażającej zbrodni to jeszcze musi zachować zimną krew i ochronić najbliższą mu osobę przed szaleńcem, owładniętym ideą samosądów i manią sprawiedliwości. Po praz pierwszy w życiu Szacki posunie się do ostateczności i zrozumie co czują przesłuchiwani przez niego oskarżeni.

Genialna powieść Zygmunt Miłoszewskiego, laureata wielu nagród, w tym Nagrody Wielkiego Kalibru za najlepszą polską powieść kryminalną i sensacyjną. Wciągająca intryga, niesamowita akcja i rewelacyjne, inteligentne niekiedy ironiczne, poczucie humoru. Książki Miłoszewskiego mają w sobie pewien urok. Nie da się ich czytać jednym tempem. Potrafią przestraszyć, rozśmieszyć, wzruszyć. Autor ze zwyczajnej, codziennej sceny potrafi zrobić prawdziwy stand-up, którego nie powstydziliby się zawodowi komicy. Co rzuca się w oczy, to niezwykła precyzja w dobieraniu szczegółów i ogromna erudycja autora. Miłoszewski zachwyca każdym rozdziałem. Jego, znana już z poprzednich części, technika rozpoczynania akcji od przytoczenia wycinków z gazet, dotyczących świata, kraju, regionu, przeplatana sarkastycznymi komentarzami, zakończona uwagą o aktualnej pogodzie, jest niezwykle ciekawym, dopełniającym akcję, zabiegiem literackim. Głęboko zakorzeniona intryga i wyraziste postaci, dopełniają obraz kryminalnej szarady. Z każdą częścią widzimy zmianę Teodora Szackiego. Z ambitnego, młodego prokuratora (Uwikłanie), po przechodzącego kryzys, zaliczającego przygody miłosne,  rozwodnika (Ziarno prawdy), aż po statecznego mężczyznę próbującego ułożyć życie na nowo (Gniew).

Pożegnanie z Szackim jest zapewne trudne dla każdego czytelnika, śledzącego od początku jego prokuratorskie sprawy. Fakt, że ostatnia część ma zakończenie otwarte pozostawia nadzieję, że być może kiedyś autor zmieni zdanie i powróci do ulubionego przez Polaków prokuratora. Miejmy taką nadzieję!

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Zygmunt Miłoszewski

 

Uwikłanie – Zygmunt Miłoszewski

09 lut

„Nie ma złych, są tylko uwikłani”.

Terapia grupowa. Czworo pacjentów, jeden terapeuta. Każdy z nich ugina się pod ciężkim bagażem doświadczeń. Spotkania mają im przynieść ulgę. Jednemu z nich przynoszą…. Wieczną ulgę.
W budynku wynajmowanym przez szanowanego psychiatrę, w czasie jednej z sesji terapeutycznych dochodzi do morderstwa. Mężczyzna, jeden z pacjentów, wyjątkowo doświadczony przez los, zostaje znaleziony z rożnem kuchennym wbitym w … oko. Początkowo dla prokuratora zajmującego się tą sprawą, Teodora Szackiego, sprawa jest jasna: motyw rabunkowy. Złodziej przypadkowo natknął się na mężczyznę i nie chcąc pozostawić świadka – zadał śmiertelny cios. Wszystko nawet trzymałoby się kupy, gdyby nie fakt, że sesje terapeutyczne przypominały, hmmm… spotkania sekty? Pacjenci, realizując teorię ustawień Hellingera wcielali się w członków rodziny wytypowanej osoby. Silne pole wytwarzane przez ustawienie sprawiało, że każdy z obecnych na terapii nie tylko wcielał się w wytyczoną mu rolę. On stawał się osobą, którą miał przedstawiać! Niemożliwe? Nie to jest najdziwniejsze. Dzień przed morderstwem, ustawienie dotyczyło zabitego. Podczas sesji wyszły na jaw rodzinne sekrety, które dla dobra wszystkich powinny pozostać tajemnicą. Czyżby pole było tak silne, a rodzinne konflikty tak wyraźne, że podczas ustawień jeden z pacjentów opętany „ustawieniem” zapragnął śmierci towarzysza? Sprawa nie jest taka prosta, zwłaszcza, że nadzwyczaj dokładnie interesują się nią dawne służby UB. Czy zamordowany miał z nimi coś wspólnego? Dlaczego nagrywał każdą chwilę swojego życia? Co oznacza ciąg cyfr uparcia pojawiający się w pamiątkach po zabitym? I co z tym wszystkim ma wspólnego jego zmarła przed laty córka?
Genialna, trzymająca w napięciu intryga, ironiczne, pełne dobrego poczucia humoru dialogi, nowatorski wątek, utrzymana na wysokim poziomie akcja, a zakończenie? Całkowicie zwala z nóg. Z bijącym sercem rozgryzamy razem z prokuratorem Szackim przyczyny zabójstwa. Do samego końca wydaje nam się, ze tkwimy w ślepej uliczce. Każdy jest podejrzany, a jednocześnie każdy ma alibi. Jednak ktoś musiał zabił. W tej sprawie musimy pamiętać, że „Nie ma złych, są tylko uwikłani”.



Na kanwie powieści powstał genialny film, z nieco zmienioną fabułą.
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Zygmunt Miłoszewski