RSS
 

Notki z tagiem ‘recenzja kryminału’

Henning Mankell – Morderca bez twarzy

06 maj

Rolnicza szwedzka wioska. Zamieszkała wyłącznie przez osoby w podeszłym wieku. Domy oddalone od siebie nawet o kilka kilometrów, otoczone lasem i polami. Sąsiedzi żyjący jak jedna wielka rodzina. Wydawałoby się, że to najspokojniejsze i najbezpieczniejsze miejsce na świecie. Dlaczego więc stało się miejscem tragedii?

Nystrom, targany jakimś niepokojem budzi się w środku nocy, I chociaż cisza aż dzwoni, jemu coś w tym wszystkim nie gra. W końcu mieszka w tym domu ponad pół wieku, zna każdy odgłos, każdy cień, potrafi wyczuć gdy coś jest nie tak. Nagle orientuje się, że właśnie ta cisza jest powodem jego nerwowości. Przecież koń sąsiadów powinien rżeć. Zauważa, że okno w sąsiednim domu jest wybite, a z kuchni dolatują ciche jęki. Gdy wchodzi do pomieszczenia staje się świadkiem istnej rzezi. Sąsiad Johannes Lovgren leży martwy, najwyraźniej, po straszliwych torturach, a jego żona Maria ma przywiązany sznur na szyi, z nietypową pętlą i powoli zaczyna się dusić. Na miejsce przybywa Kurt Wallander i chociaż jest jednym z najbardziej doświadczonych policjantów, nie może nadziwić się okrucieństwu, jakie dotknęło parę, wydawałoby się Bogu ducha winnych, staruszków. Na pierwszy rzut oka nasuwa się jeden motyw – zemsta. Ale sąsiedzi twierdzą, że Lovgrenowie nie mieli żadnych wrogów. Żyli skromnie, mając jedynie konia. I co najdziwniejsze, mordercy, którzy w tak bestialski sposób potraktowali staruszków, nakarmili zwierzę.

Sekcja zwłok mężczyzny wykazuje, że miał on tyle obrażeń, że wystarczyłoby na kilka zgonów. Natomiast kobieta przed śmiercią zdążyła wymówić jedno słowo „zagraniczny”. Kieruje ono śledztwo w stronę uchodźców. I chociaż zagadka zabójstwa Lovgrenów stoi w miejscu, opinia publiczna sama wydała wyrok, W momencie, gdy do mediów przeciekła informacja, że obcokrajowcy mogą mieć związek z morderstwem – wszystkie ośrodki dla uchodźców są zagrożone. Ktoś je podpala, wybija szyby, a nawet morduje jednego z mieszkańców. Rozpoczyna się prawdziwe piekło, nad którym policja nie potrafi zapanować.

W toku śledztwa, Kurt Wallander dociera do brata zamordowanej, który uparcie twierdzi, że Johannes Lovgren nie był takim aniołem jak myślała żona i najbliżsi. Okazuje się, że miał nieślubnego syna w mieści i co miesiąc przesyłał jego matce kilkadziesiąt tysięcy złotych. Co więcej, wcale nie był biedny. Zgromadził ogromną fortunę, która była ulokowana na różnych kontach. Wszystko potwierdza śledztwo. Gdy Kurt namierza syna Lovgrena, okazuje się, że jest on uzależniony od wyścigów konnych, a na dodatek popadł w długi. Czyżby w końcu policji udało się znaleźć motyw? Ale co z ostatnim słowem wymówionym przez kobietę i dziwną pętlą na jej szyi?

Henning Mankell stopniowo buduje napięcie. Co rzuca się w oczy, to przede wszystkim umiejętne zapętlanie akcji, I logiczne wytłumaczenie dla fałszywych tropów. Każdy ruch jest precyzyjnie przemyślany, a fabuła zawiązana wręcz koronkowo. Najśmieszniejsze jest jednak to, że pomimo genialnych przesłanek, tropów, ciekawych domniemanych rozwiązań – wyjaśnienie okazuje się takie proste…

 

Kwestja krwi – Marcin Wroński

04 mar

Zamość, 1926 rok. Poznajemy Zygę Maciejewskiego w momencie, gdy przerywa studia prawnicze, zostaje aspirantem i rozpoczyna pracę tajniaka w policji w Zamościu. Pierwsza sprawa jaką dostaje dotyczy zaginionej dziewczyny. Z pozoru łatwa, ciągnie się latami i… nie kończy pomyślnie.

 

Radca prawny, zupełnie przypadkowo znajduje w ogrodzie zoologicznym zakrwawioną rękawiczkę. I chociaż jest ona dość zniszczona, zauważa inicjały właścicielki. Ponieważ podejrzewa, do kogo rękawiczka może należeć, zgłasza sprawę policji, prosząc o dyskrecję, gdyż nie chce, żeby ktokolwiek łączył go z zaginięciem dziewczyny.

 

Śledztwo Maciejewskiego wykazuje, że dziewczyna, z pozoru grzeczna i ułożona, niejedno miała na sumieniu. Czy aż tyle, by ktoś ją chciał zlikwidować? Anna to przeciętna uczennica. Nie dałaby sobie rady bez korepetycji. Dlatego raz w tygodniu odwiedza ją starszy kolega z gimnazjum męskiego i pomaga w przyswojeniu materiału z przyrody czy matematyki. Dziewczyna nie wie, że jej korepetytor jest w niej szaleńczo zakochany. Chłopak codziennie chodzi do kościoła i często udziela się we wszystkich katolickich wydarzeniach. Dlatego wiadomość o tym, że, zdaniem znajomych, przyszły ksiądz, pisze erotyczne wiersze o swojej uczennicy, staje się prawdziwym szokiem. Tak wielkim, że chłopak, być może jedyna osoba, która wie gdzie jest Anna, próbuje popełnić samobójstwo. Badając sprawę zaginięcia, Maciejewski odwiedza rodzinną miejscowość dziewczyny i poznaje jej twardego i wyniosłego ojca, a także siostrę i jej narzeczonego, z którym (uwaga) Anna miała romans. Prawdopodobnie dziewczyna zaszła w ciążę z przyszłym mężem swojej siostry. Jej zniknięcie byłby więc na rękę dosłownie wszystkim.

 

Maciejewski ma o tyle trudne zadania, że jest w Zamościu nowy, a wszyscy z policji patrzą mu na ręce i żądają natychmiastowego zakończenia sprawy, niezależnie od wyników śledztwa. Czy Zyga poradzi sobie z pierwszym prawdziwym dochodzeniem? Przekonamy się, że ta sprawa będzie się za nim ciągnęła latami…

 

Narracja prowadzona jest na dwóch płaszczyznach, w momencie otrzymania sprawy przez aspiranta, oraz po latach, gdy Zyga jest trenerem boksu i przypadkowo ma zatargi z Milicją Obywatelską. Obie płaszczyzny łączy osoba, która miała szczególny udział w zniknięciu Anny. Maciejewski przypomina Marlowe’a z powieści Chandlera czy bohaterów Marka Krajewskiego. Jest twardym, nieugiętym gliną, który nie zawsze prowadzi śledztwo według policyjnych reguł.

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Marcin Wroński

 

Koniec świata w Breslau – Marek Krajewski

09 sie

Wrocław 1927. Samotny, nadużywający alkoholu muzyk został przywiązany do haków w komorze zakładu szewskiego i zamurowany. Bezrobotny ślusarz, aktywny komunista został poćwiartowany we własnym mieszkaniu. Tych dwóch zamordowanych dzieliło wszystko: wiek, wykształcenie, status społeczny, poglądy polityczne. A łączyła tylko jedna rzecz: do ich ciał morderca przyczepił kartkę z kalendarza – data wykonania egzekucji. Wkrótce wrocławska policja znajduje coraz więcej zmasakrowanych zwłok. Wszystkie z kartką z kalendarza. Morderca wyraźnie chce zwrócić uwagę na datę. Ale dlaczego? Czy kalendarz stanowi jakiś szyfr? A może zabójca p

rzypomina o nierozwiązanych zbrodniach sprzed lat? Eberhard Mock będzie musiał zagłębić się w historię miasta i uważnie przejrzeć kroniki kryminalne, aby rozgryźć motyw mordercy.

 

Sprawa kalendarza zbiega się z jego kłopotami małżeńskimi i rodzinnymi. Żona Eberharda Mocka – Sophie potajemnie zaczyna brać udział w perwersyjnych seansach okultystycznych, a jego bratanek, wbrew swoim rodzicom postanawia zostać poetą i wiąże się, ze starszą o 30 lat, notowaną przez kroniki policyjne, artystką. Oba wątki kończą się tragicznie dla głównego bohatera. Czy kryzys w życiu prywatnym odbije się na jego obowiązkach służbowych? Czy Mock dopadnie seryjnego mordercę?

 

Ciekawa powieść Krajewskiego, gdzie jak zwykle uznanie budzi ogromna erudycja i inteligencja autora, bijąca z każdego dialogu i wątku kryminału. Sprawa morderstwa przeplata się z motywami obyczajowo-rodzinnymi, które w kulminacyjnym momencie mają więcej wspólnego z mordercą z kalendarza, niż czytelnik mógłby przypuszczać. Powieść szkatułkowa, w której każdy wątek mają swoje, równie ciekawe wątki. I jak zwykle sprawiedliwość posiada własne oblicze…

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Marek Krajewski