RSS
 

Notki z tagiem ‘profiler’

Mariusz Czubaj – Martwe popołudnie

06 maj

Ta recenzja bierze udział w konkursie.

W Gdańsku zostaje zastrzelony polski parlamentarzysta. Nikt nie zna powodów morderstwa, nikt nie widział zabójcy. Jedno jest pewne – to była egzekucja. Im dłużej policja bada sprawę, tym trafia na większe brudy. Narkotyki, przemyt, podejrzane znajomości czy świat mafii, nie były zamordowanemu parlamentarzyście obce. Pytanie tylko czy zginęła właściwa osoba?

 

Marcin Hłasko, specjalista do spraw bezpieczeństwa dostaje tajemnicze zlecenie. Ma znaleźć pewnego speca od PR. Sprawa na pierwszy rzut oka wydaje mu się banalnie prosta, ale im mocniej się w nią zagłębia tym bardziej zdaje sobie sprawę, że powiedzenie: „po nitce do kłębka” ma w tym wypadku zupełnie odwrotne znaczenie. Badając sprawę Okońskiego, tak nazywa się zaginiony, trafia na wiele podejrzanych i zazębiających się wątków, które niewyjaśnione, tylko zacierają właściwy ogląd sytuacji. I nagle okazuje się, że narkotyki to mały pikuś w porównaniu z tym co naprawdę mają na sumieniu osoby, którym niechcący nadepnął na odcisk, próbując wyjaśnić zleconą mu sprawę. A kwestia zastrzelonego parlamentarzysty zaczyna się z tym łączyć. Co ma wspólnego Eldorado z polskim rządem? Nawet nie chcemy wiedzieć, jak wiele….

 

Akcja, zagadka, dobry humor – wszystko do czego przyzwyczaił nas Mariusz Czubaj. I chociaż połączenie czarnego kryminału i politycznego thrillera, które, nawiasem mówiąc, określane było przez krytyków scenariuszem na miarę kina Tarantino, było mistrzowskie, to chyba trochę za bardzo przyzwyczaiłam się do spraw w stylu Heinza. W tym wypadku miałam wrażenie, że niepotrzebnie narobiono szumu wobec przeciętnej sprawy.

 

Martwe popołudnie to pierwsza książka o Marcinie Hłasko. Czubaj zapowiedział już całą serię z jego udziałem. Do tej pory główną postacią jego kryminałów był Rudolf Heinz, profiler. Czy specjalista od bezpieczeństwa spodoba się czytelnikom tak bardzo jak nieposkromiony profiler? Odpowiedź, mam nadzieję, już wkrótce.

 

Chcesz wygrać najnowszą książkę Czubaja? Weź udział w konkursie organizowanym przez portal Zbrodnia w Bibliotece. Informacje o zasadach konkursu dostępne są tutaj.

 

(w książce pada zdanie: „Przecież nie będę się uganiał za zaginionym obrazem Rafaela. To zabawa dla chłopców w krótkich spodenkach.” (s.235) – czyżby to była jakaś aluzja do Bezcennego?)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Mariusz Czubaj

 

Katarzyna Bonda – Tylko martwi nie kłamią

30 kwi

W starej kamienicy, w której znajdował się gabinet światowej sławy seksuolog, znaleziono ciało ważnego biznesmena Johanna Schmidta. Sprawcy nieudolnie próbowali pozorować napad rabunkowy, ale wszystkie ślady pozbierane przez słynnego profilera, Huberta Meyera świadczą o tym, że była to zaplanowana zbrodnia. Pytanie tylko czy zginęła właściwa osoba?

 

Osób, które Johannowi życzyło śmierci znalazłoby się sporo. Niekochana i odtrącana żona, pasierbica, która jako jedyna dziedziczyłaby całą fortunę, odtrącone kochanki, wspólnicy, których oszukiwał, osoby z przeszłości, którym zniszczył życie. Na uwagę zasługuje jednak fakt, że to nie pierwsza zbrodnia dokonana w tej kamienicy, przed wielu laty również zginął tam mężczyzna…

 

17 lat wcześniej kamienica należała do bogatego Żyda, dentysty, który nie miał bliskiej rodziny i cały swój majątek, o którym, nawiasem mówiąc, krążyły w Katowicach legendy, postanowił zapisać córce swojej pracownicy. Stare monety, kosztowności, biżuteria, złoto oraz zabytkowa kamienica – to wszystko miało należeć do dziewczyny zaraz po jego śmierci. Karina, przyszła spadkobierczyni, pochwaliła się jednak zbyt wcześnie swoim niedoszłym majątkiem niewłaściwej osobie. W sylwestrową noc jej chłopak Zygmunt Królikowski, wraz ze wspólnikiem napadł i zamordował starego Żyd. Z kieszeniami wypchanymi biżuterią uciekł do Niemiec. Kobieta została sama, w ciąży, bez majątku, gdyż testament nie został jeszcze spisany… Czy zbrodnia sprzed lat ma jakiś związek z obecnym morderstwem?

 

Johann Schmidt, zwany „śmieciowym królem”, gdyż jego firma zajmowała się przetwarzaniem odpadów, przyjechał do Polski po 17 latach, jako człowiek bez przeszłości, sierota nie mająca nikogo bliskiego. Mężczyzna wyrachowany, przebiegły, uzależniony od seksu. W Polsce poznał pielęgniarkę samotnie wychowującą nastoletnią córkę i wziął z nią ślub. O ile swojej żony nienawidził i traktował ją jak przedmiot, o tyle swoją pasierbicę – Magdę uwielbiał i widział w niej swojego następce. Jego jedyny dostrzegł w tej zahukanej, nieporadnej dziewczynie jakiś potencjał. W międzyczasie mężczyzna chodził na terapię do seksuolog, gdyż miał poważne problemy z kontrolowaniem popędu. Był na tyle ciekawym przypadkiem, że lekarka postanowiła napisać o nim książkę. Nie zdawała sobie sprawy, że ona – słynna seksuolog, może aż tak nie panować nad swoimi emocjami i dać się zauroczyć swojemu choremu pacjentowi. A przecież ma męża i synka, którymi musi się opiekować, zwłaszcza finansowo. O ile jej mąż niczego się nie domyśla, o tyle żona Schmidta, mająca dość upokorzeń, napada na nią. Czyżby zazdrosna żona postanowiła w końcu pozbyć się wyrodnego męża? Sprawa jest dużo bardziej skomplikowana, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

 

Książkę można podzielić na dwie części. W pierwszej śledzimy genialną intrygę, trzymającą w napięciu akcję, wspaniałe dialogi i zazębiające się historie. W drugiej natomiast jesteśmy świadkami problemów miłosnych prokurator Weroniki Rudy i profilera. Ogrom monologów wewnętrznych, historie nieszczęśliwej miłości, koleje życia bohaterów sprawiają, że kryminał zmienia się w powieść obyczajową. Czujemy pewne przeładowanie niepotrzebnymi emocjami. Oczywiście, we współczesnym kryminale dobra psychologicznie kreacja postaci to podstawa, ale gdy psychologizm zastępuje sprawę morderstwa czytelnik czuje się zagubiony. Bonda nie odkłada na bocznym tor głównego wątku. Wręcz przeciwnie, stara się go skomplikować i zagmatwać. Jednak czy nie za bardzo? Mariusz Czubaj napisał kiedyś, że dobry kryminał to taki, po przeczytaniu którego czytelnik czuje się jak głupiec. Cóż, w pewnym momencie czułam się jak największy głupiec. Nie wiedziałam już kto w końcu zabił, kto miał zostać zabity, kto wynajął morderców, ani jaki miał w tym cel. Nie rozumiałam nic. Ale może właśnie o to chodziło, by całkowicie wybić czytelnika z rytmu intrygi? A może autorka niepotrzebnie próbowała skomplikować genialną intrygę? Przecież zdarza się tak, że lepsze jest wrogiem dobrego… Jak było w tym wypadku? Muszę przyznać, że nie wiem. Bardzo spodobało mi się jednak otwarte zakończenie – w stylu Bondy, które zrujnowało całkowicie fundament śledztwa.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Katarzyna Bonda

 

Katarzyna Bonda – Dziewiąta runa

16 kwi

Znana aktorka Nina Frank, mieszkająca w Mielniku nad Bugiem słynie  z organizowania ostrych, zakrapianych alkoholem i różnymi środkami odurzającymi, imprez, na których spotykają się wszyscy znani celebryci, ale także ludzie ze świata polityki. Większość imprez oczywiście na własny użytek nagrywała, by w odpowiedniej chwili na każdego mieć haka. W końcu gościom bardzo zależy, aby partner nigdy nie dowiedział się, co jego połówka robiła, a raczej z kim, w domu znanej aktorki. Po jednej z takich imprez, listonosz znajduje kobietę martwą. Nina Frank z zmasakrowaną twarzą, pociętym ciałem i butelką między nogami zostaje znalezione we własnym łóżku. A w mieszkaniu próbek DNA jest naprawdę mnóstwo…

Huber Meyer – policyjny profiler ma na swoim koncie wiele udanych spraw. To dzięki niemu policja w krótkim czasie namierzyła nieuchwytnego mordercę. I mimo że profilowanie w Polsce ciągle uważane jest za wróżenie z fusów – Meyer kocha to co robi. Dla pracy zaniedbuje rodzinę. Dlatego otrzymał od żony ultimatum: albo ona i dzieci, albo policja. Zwierzchnik Meyera bojąc się skandalu, w końcu jego podwładny w ostatnim czasie stał się największą policyjną gwiazdą, postanawia wysłać go na „urlop”, aby przemyślał sprawy rodzinne. Tak Huber Meyer trafia do Mielnika, gdzie ma zająć się sprawą zamordowanej aktorki Niny Frank. „Urlop” okazuje się jedną z najtrudniejszych spraw, z jakimi miał do czynienia w całej swojej karierze…

Wiele osób miało motyw, aby pozbyć się wyuzdanej aktorki. Jednym z podejrzanych jest mąż. Słynny prezenter telewizyjny, który od wielu miesięcy domaga się rozwodu. Ma dość życia w cieniu żony. W końcu gdy brali ślub było zupełnie odwrotnie. To on był znaną i rozpoznawaną postacią, a ona dziewczyną z drugorzędnych reklam. Poniżany, ośmieszany, żyjący na garnuszku wielkiej celebrytki.. Czy w końcu puściły mu nerwy?

Huber Meyer przed rozpoczęciem profilowania lubi poznać zwyczaje zamordowanych. Co lubili, a czego nie. Czym się zajmowali. Jak żyli. Spędza więc noc w domu aktorki przeszukując jej rzeczy, oczywiście wbrew wszelkim procedurom. Na strychu natrafia na świadectwa Agnieszki Nalewajko. Znajduje również jej pamiętnik. Jej – czyli dziewczyny, która uciekła z domu i zmieniła nazwisko na Nina Frank, przez całe życie usilnie dbając, aby jej sekret nigdy nie ujrzał światła dziennego. Dlaczego?

Agnieszka Nalewajko, córka nauczycielki, zawsze marzyła, aby zostać wielką aktorką. Matka jednak ciągle jej powtarzała, że show-biznes jest dla ludzi ze znajomościami i biedna dziewczyna nie ma szans, aby w nim zaistnieć. Agnieszka jednak robiła wszystko, aby kiedyś zrealizować swoje marzenia. Sztukę aktorską ćwiczyła… w codziennym życiu. Nigdy nie była sobą, ciągle grała i udawała, patrząc jak inni reagują na jej zachowanie. Tak poderwała chłopaka swojej matki.. Uwodziła go i kokietowała, aż w końcu zostali kochankami, oczywiście w tajemnicy przed wszystkimi. Sekret wyszedł na jaw, gdy okazało się, że dziewczyna zaszła w ciąże. Jakub – ojciec dziecka – poznał matkę Agnieszki jeszcze na studiach, byli parą, jednak gdy on wyjechał na stypendium rozstali się i kobieta wyszła za innego. Małżeństwo bez miłości nie trwało jednak długo, dlatego Agnieszka większość życia spędziła tylko z matką. Po latach Jakub wrócił. Nie wiedział wówczas, że Agnieszka naprawdę jest jego córką i uwikłał się z nią w kazirodczy romans po którym dziewczyna zaszła w ciążę. Agnieszka uciekła z domu i już nigdy więcej nie spotkała swojej matki. Mając jedynie plecak postanowiła autostopem dostać się do warszawy. Nie wiedziała wówczas, że mężczyzna, który ją podwiezie tak bardzo zmieni jej życie…

Ale nie mogę zdradzać wszystkiego.

Katarzyna Bonda – kobieta, która rozsławiła Bogdana Lacha, pierwszego polskiego profilera, w Dziewiątej runie opowiada o technikach pracy psychologa policyjnego zajmującego się tworzeniem portretów psychologicznych domniemanych morderców. Narracja prowadzona jest z dwóch perspektyw: obecna, w której profiler szuka zabójcy, przeplatana się z historią Agnieszki-Niny. Książka pełna jest seksu, brutalnych scen i uwikłań życiowych. Świat wykreowany przez Bondę jest pełen tak nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności i ciążącego nad bohaterami fatum, że aż wydaje się niemożliwy. A może to wszystko tylko fikcja? Kończąc książkę nie mam co do tego pewności…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Katarzyna Bonda

 

Alienista – Caleb Carr

08 lut

Rok 1896. Na ulicach Nowego Jorku w straszliwych okolicznościach giną dzieci. I to nieprzypadkowe. Każde z nich, a właściwie każdy, bo morderca ogranicza się wyłącznie do chłopców, jest starannie wybierany. Musi być imigrantem, lekko zbuntowanym, żyjącym na ulicy i przede wszystkim zarabiającym jako … dziwka. Mali chłopcy, w wieku 7-14 lat, umalowani i wystrojeni – to główne ofiary. Oprawca nie ogranicza się wyłącznie do ich zabicia. On odprawia prawdziwy rytuał. Dusi, a następnie tnie całe ciało, wyłupuje oczy i ucina genitalia, wkładając je do ust zamordowanych. Ofiarę pozbawia również jednej ręki. Przerażające? To tylko mały ułamek okrucieństwa. Ciała podrzuca zawsze w widocznych miejscach. I co ważne, w pobliżu wody symbolizującej oczyszczenie. Czyżby uważał się za misjonarza oczyszczającego brudne dzielnice miasta? Kluczowy jest również fakt, że wszystkich morderstw dokonuje w dniu ważnych świąt kościelnych. Czy jego życiem kieruje religia, czy może tak bardzo jej nienawidzi? Policja Nowego Jorku jest bezsilna wobec narastającego okrucieństwa. Inaczej: chce być bezsilna! Dzieci-imigranci, trudniący się taką, a nie inną profesją (?) nie zasługują przecież na uwagę wielkiego wymiaru sprawiedliwości. Jest jednak ktoś w tym mieście, kto postanowił położyć kres korupcji panującej wśród policji i przestępczości ogarniającej dzielnice Nowego Jorku. Theodore Roosevelt (późniejszy prezydent USA) powołał specjalną grupę, która miała schwytać mordercę.
Najważniejszą osobą w grupie jest Laszlo Kreizler – w dzisiejszym rozumieniu – psychopatolog, wyśmiewany przez społeczeństwo za odważne tezy dotyczące ludzkiej psychiki. Z pomocą pierwszej kobiety pracującej w policji, dziennikarza i dwóch agentów wkrada się w zakamarki psychiki mordercy, próbując przewidzieć jego następny krok. W czasach, gdy daktyloskopia uważana jest za bajki – najlepszym dowodem jest przyłapanie na gorącym uczynku. Kreizler badając dokładnie ciała ofiar próbuje wczuć się w rozumowanie mordercy. Dzięki nieistotnym, na pierwszy rzut oka, wskazówkom powoli udaje mu się rozgryźć jego psychikę, która, zdaniem lekarza, ukształtowała się tak z winy przeżytych w dzieciństwie doświadczeń. Rozrysowując imaginacyjnego mordercę, na bazie różnic i podobieństw do innych, znanych już przypadków, rozgryza tożsamość sprawcy tylu okrucieństw. Udaje się w podróż do jego przeszłości, rozmawiając z jego najbliższymi wie, co powoduje jego czyny. Co więcej, znajduje dla nich zrozumienie. Człowiek wychowany w przemocy, okrucieństwie, drwinach i hipokryzji nie zna innych reakcji niż zadawanie bólu.
Genialna książka obrazująca jak przeżycia z dzieciństwa, nawet te najwcześniejsze i najdrobniejsze, mogą gwałtownie wpłynąć na psychikę dorosłego już człowieka. Jak obraz matki i ojca przewija się w dorosłym życiu i rzuca cień na późniejsze doświadczenia i czyny. Jak dziecko niegdyś wyśmiewane, wykorzystywane i maltretowane odpłaca się tym samym w dorosłym życiu. Książka jest fascynująca i przerażająca jednocześnie. Opisy zbrodni przyprawiają nas o dreszcze, a jednocześnie w pewnym stopniu żal nam mordercy, który miał straszliwe dzieciństwo. Tu nic nie jest takie proste jak się wydaje. Mordercą nie jest psychopata czy bestia pragnąca krwi – mordercą jest dorosły mężczyzna, w którym ciągle tkwi bezbronne, skrzywdzone dziecko.
Doskonały thriller psychologiczny, pokazujący pierwszego (?) profilera, a właściwie dopiero kształtowanie się tego stanowiska. Udowadniający, że zrozumienie jest prawdziwym kluczem do rozszyfrowania zbrodni.