RSS
 

Notki z tagiem ‘kryminał’

Harlan Coben – Najczarniejszy strach

08 gru

„Czego się boisz najbardziej – szepcze głos. – Wyobraź sobie najczarniejszy strach… A teraz wyobraź sobie coś znacznie, znacznie gorszego…”

 

Dziennikarz na łamach szanowanego czasopisma opisuje przerażające zbrodnie, twierdząc, że wszystko co przelał na papier jest prawdziwe.  Zapytany przez FBI, skąd ma informacje powołuje się na prawo do zachowania w tajemnicy danych informatora. Po pewnym czasie policja dostaje anonimową przesyłkę, a w niej powieść łudząco podobna do artykułów prasowych, tylko napisana dużo wcześniej. Dziennikarz zostaje oskarżony o plagiat i wyrzucony z pracy. Co dziwne nawet się nie broni. Wyjaśnienie byłoby proste, gdyby nie fakt, że bohaterowie jego artykułów naprawdę zaginęli…

Myron Bolitar, agent sportowy, dowiaduje się, że ma 13 letniego syna. Chłopiec choruje na białaczkę. Jest umierający, a jedyna osoba, która mogła uratować mu życie zaginęła. Mężczyzna mimo rozterek moralnych i wcześniejszych obietnic zaprzestania zabawy w detektywa, postanawia odszukać dawcę. Śledztwo naprowadza go na cykl artykułów o przerażających zbrodniach i psychopacie „Siej ziarno”. Tak poznaje dziennikarza, który ochraniając informatora zrujnował sobie życie osobiste i zawodowe. Czy ma on związek z dawcą szpiku? Myron musi pokonać wiele niebezpieczeństw, aby przekonać się, jak dwie na pozór odrębne historie, mogą się zazębiać.

 

W trakcie czytania książki, jedna myśl chodziła mi po głowie: wyrosłam już z Cobena. Kilka(naście?) lat temu byłam zachwycona jego intrygą, schematem zbrodni, łatwością w robieniu czytelnika w balona. Teraz, chociaż uwielbiam postaci Myrona i Wina (to te typy za którymi szaleją wszystkie kobiety, ale żadna nie chciałaby mieć takiego męża), byłam może nie rozczarowana, ale znudzona tym przekombinowaniem. Wystarczyłoby jedno cięcie, ale mocne, zamiast kilku niewiarygodnych. Cóż, książkę czyta się łatwo, szybko, przyjemnie, nie powiem, że zupełnie bez emocji, bo zdarzało mi się wstrzymać oddech, czy czytać z bijącym sercem, ale… im bliżej zakończenia tym częściej myślałam: ok, wystarczy, kończymy to. Kryminał ma to do siebie, że powinien igrać z czytelnikiem, zadziwiać go absolutnie przyziemnym i logicznym wyjaśnieniem niewiarygodnych zbrodni, ale aby był dobry autor musi uważać na pułapki. Jedną z nich jest przekombinowanie. I chociaż Coben jest dla mnie niezaprzeczalnie mistrzem – liczyłam na coś więcej.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Harlan Coben

 

Zaginiona dziewczyna – Gillian Flynn

20 gru

Gdy znika żona, kto jest głównym podejrzanym? Oczywiście mąż! Pół biedy, gdy był dobrym, kochanym i oddanym mężczyzną. Wtedy całe otoczenie staje murem po jego stronie, nie wierząc w oskarżenia. A gdy mąż zdradzał, nie chciał dziecka i kochał żonę nie tyle dla niej samej, co dla jej pieniędzy? Wtedy jest spalony. Dla wymiaru sprawiedliwości, opinii publicznej, przyjaciół. Jedyne co mu pozostaje to przestać walczyć i poddać się karze, nawet gdyby był naprawdę niewinny.

Nick wraca do domu w piątą rocznicę ślubu. Liczy, jak co roku, na wielkie poszukiwanie skarbów organizowane przez jego żonę: w każdym ważnym dla nich miejscu jest wskazówka, nawiązująca do wspólnie przeżytych chwil, która następnie odsyła do kolejnej, aż w końcu, w ostatnim, najważniejszym miejscu jest prezent. W domu oprócz kochanej żony i znienawidzonego rytuału zastaje… scenę walki. Krew, powywracane meble i krzycząca pustka, że Amy zniknęła. Natychmiast zawiadamia policję, która oczywiście rozpoczyna śledztwo, jednak z każdym kolejnym etapem, zamiast szukać jego zaginionej żony, szuka dowodów na jego winę. I znajduje ich sporo: podwyższona kilka dni temu polisa na życie dla Amy, debet na koncie, dziennik, w którym kobieta pisze, że boi się własnego męża, świadek, który zeznaje, że Amy chciała kupić broń, gdyż bała się o własne życie, sąsiadka, która wielokrotnie pocieszała kobietę, po ostrej sprzeczce z Nickiem, kochanka, z którą od roku miał burzliwy romans, mimo że zakochana po uszy żona za wszelką cenę próbowała odświeżyć ich małżeństwo. Dowody przeciw Nickowi się mnożą, a on przysięga, że jest niewinny. Nie ma jednak dokładnego alibi na dzień zaginięcia swojej żony. Logicznym jest więc, że nikt mu nie wierzy. No prawie nikt. Po jego stronie staje siostra bliźniaczka, która nigdy nie lubiła żony swojego brata. Sprawa jest dziwna. Bo jeśli nie Nick zabił Amy to kto?

Narracja prowadzona jest z dwóch perspektyw. Czas teraźniejszy oczami Nicka, przeplata się z zapiskami z pamiętnika Amy. Początkowo czytelnik nie lubi tej rozpieszczonej dziewczyny o wyidealizowanym podejściu do życia, która wychowana w, wydaje się, idealnej rodzinie z idealnymi rodzicami, nie potrafi zrozumieć, że życie nie jest idealne. Za dużo razy użyłam słowa „idealne”? No cóż, Amy taka jest. W każdym calu idealna. Jej rodzice to bratnie dusze, para psycholog, która zbiła majątek na książeczkach dla dzieci o Niezwykłej Amy. Nie trzeba oczywiście dodawać, że bohaterką opowieści jest ich córka. Nick natomiast jawi się jako sympatyczny mężczyzna, który ma swoje wady. Z czasem jednak czytelnik stopniowo traci sympatię do mężczyzny i opowiada się po stronie jego żony. Zwłaszcza, gdy Nick podkreśla, że po raz 5, 10, 20 skłamał składając zeznania na policyjnym przesłuchaniu. Na początku książki, przyszła mi przez chwilę do głowy myśl, że może kobieta sama upozorowała zniknięcie, żeby zemścić się na mężu (był przecież taki motyw w jednym z odcinków Kryminalnych), jednak to by było przecież zbyt pokręcone i takie niepodobne do idealnej Amy. Zwłaszcza, że z pamiętnika kobiety wyłania się coraz gorszy obraz męża-potwora. Cała rodzina jest zrozpaczona. Policja robi wszystko, aby znaleźć Amy żywą bądź martwą. A Nick? No cóż, uśmiecha się, flirtuje z kobietami, ma sekretny telefon, o którym wie wyłącznie jedna osoba, a który ciągle dzwoni. Jednym słowem nie wygląda na specjalnie przejętego i jeszcze kręci w zeznaniach. Nawet najgłupszy gliniarz zorientowałby się, że ten mężczyzna kłamie. Z czasem nikt nie ma wątpliwości, że zabił. Pytanie tylko, gdzie ukrył ciało.

Rewelacyjna książka, która od samego początku budzi w czytelniku wachlarz emocji! Genialnie, wręcz koronkowo zawiązana intryga, wymagająca zagadka i nieustanna gra z czytelnikiem w kotka i myszkę. Gdy wszystko wydaje się takie łatwe, przewidywalne, właściwie już rozwiązane, czytelnik dostaje pstryczka w nos i cała dotychczasowa linia fabularna zostaje wywrócona do góry nogami. A zakończenie wprost nie mieści się w głowie. Jest takie… chore, niemożliwe, trąci psychicznym szaleństwem. Aż chciałoby się napisać więcej, ale nie chcę odbierać przyjemności z lektury osobom, które dotychczas nie przeczytały Zaginionej dziewczyny. Powiem tylko, że nazywanie Gillian Flynn „Larssonem w spódnicy” to błąd. Ona nie jest taka dobra jak Larsson! Z całym szacunkiem dla szwedzkiego autora, którego nawiasem mówiąc uwielbiam, ale Flynn jest dużo lepsza!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Gillian Flynn

 

Zygmunt Miłoszewski – Gniew

12 paź

Ta recenzja bierze udział w konkursie.

Nie jest żadną tajemnicą, że w moim mniemaniu Miłoszewski jest najlepszym polskim pisarzem. Świadczy o tym nie tylko ogromna, wręcz rekordowa liczba sprzedanych egzemplarzy. Nawet nie wielość przekładów na języki obce (9!), czy zagraniczne nagrody. Ale liczba oddanych, wiernych czytelników, którzy odliczają dni do premiery najnowszej książki. Sama, gdy tylko pojawiła się wiadomość, że książka już jest, pobiegłam do księgarni. Jednocześnie z ciekawością i niechęcią zabrałam się do czytania. Dlaczego z niechęcią? Bo Gniew jest ostatnią częścią kryminalnej trylogii o „przygodach” prokuratora Teodora Szackiego. Trochę zrzędliwego, marudnego, ale niezwykle inteligentnego i przenikliwego mężczyzny, który podejmuje się spraw trudnych, skomplikowanych i tak bardzo polskich. Ciężko pożegnać się z takim bohaterem. Zwłaszcza, że we współczesnej literaturze takich wyrazistych i głębokich postaci jest niewiele.

Teodor Szacki po zawiejach życiowych (UwikłanieZiarno prawdy) osiedla się w końcu w Olsztynie. Stopniowo porządkuje swoje życie osobiste: mieszka z trochę szaloną, w dobrym tego słowa znaczeniu, kobietą o imieniu Żenia oraz wbrew płaczom i błaganiom nastolatki, ze swoją 16-letnią córką Helą. Pracuje oczywiście w prokuraturze zajmując się drobnymi przestępstwami, popełnianymi na prowincjach. I z całej siły, ku oburzeniu lokalnych patriotów, nienawidzi miasta 11 jezior. Gdzie jest szaro, ponuro, nawet śnieg przypomina lejące się z nieba błoto, a układ ulic w mieści projektował jakiś pijak nie mający pojęcia o ruchu drogowym i jego usprawnieniu. Jednym słowem spokój, rutyna i potrzebna, od czasu do czasu, irytacja.

Aż pewnego dnia prokurator Szacki zostaje telefonicznie wezwany do odfajkowania Niemca, jak nazywają tutejsi przedwojenne szczątki. Po przeprowadzeniu rutynowych czynności odsyła szkielet do uczelni medycznej, tam w końcu przyda się najbardziej. Ale jeden telefon sprawia, że Szacki staje przed najtrudniejszą sprawą w całym swoim życiu i po raz pierwszy znajduje się po drugiej stronie sprawiedliwości. Okazuje się, że znalezione kości nie są wcale przedwojenne. Ani nawet kilkuletnie. Są to szczątki zaginionego przed tygodniem mężczyzny! Jakim cudem w ciągu kilku dni z dobrze zbudowanego, silnego mężczyzny została sterta kości? W tym celu Szacki bierze udział w eksperymencie przeprowadzanym przez doktora Frankensteina (to nie żart!) i jego asystentkę. Naukowcy odkrywają, że mężczyzna został… rozpuszczony żywcem w kwasie podobnym do tego, który służy do udrażniania rur. Ktoś zadał sobie wiele trudu, żeby bestialsko zamordować ofiarę. Tylko dlaczego? Ta przerażająca zbrodnia jest dopiero wstępem, do mających rozegrać się w Olsztynie zagadek kryminalnych. Powoli zostają okaleczone osoby w jakiś sposób zamieszane w przemoc domową. Mężczyzna, który dręczył żonę psychicznie, sąsiad, który nie pomógł, chociaż słyszał krzyki i prokurator zmęczony życiem, który zlekceważył sygnał wysyłany przez prześladowaną kobietę. Tym prokuratorem jest Teodor Szacki. Nie dość, że walczy o rozwiązanie przerażającej zbrodni to jeszcze musi zachować zimną krew i ochronić najbliższą mu osobę przed szaleńcem, owładniętym ideą samosądów i manią sprawiedliwości. Po praz pierwszy w życiu Szacki posunie się do ostateczności i zrozumie co czują przesłuchiwani przez niego oskarżeni.

Genialna powieść Zygmunt Miłoszewskiego, laureata wielu nagród, w tym Nagrody Wielkiego Kalibru za najlepszą polską powieść kryminalną i sensacyjną. Wciągająca intryga, niesamowita akcja i rewelacyjne, inteligentne niekiedy ironiczne, poczucie humoru. Książki Miłoszewskiego mają w sobie pewien urok. Nie da się ich czytać jednym tempem. Potrafią przestraszyć, rozśmieszyć, wzruszyć. Autor ze zwyczajnej, codziennej sceny potrafi zrobić prawdziwy stand-up, którego nie powstydziliby się zawodowi komicy. Co rzuca się w oczy, to niezwykła precyzja w dobieraniu szczegółów i ogromna erudycja autora. Miłoszewski zachwyca każdym rozdziałem. Jego, znana już z poprzednich części, technika rozpoczynania akcji od przytoczenia wycinków z gazet, dotyczących świata, kraju, regionu, przeplatana sarkastycznymi komentarzami, zakończona uwagą o aktualnej pogodzie, jest niezwykle ciekawym, dopełniającym akcję, zabiegiem literackim. Głęboko zakorzeniona intryga i wyraziste postaci, dopełniają obraz kryminalnej szarady. Z każdą częścią widzimy zmianę Teodora Szackiego. Z ambitnego, młodego prokuratora (Uwikłanie), po przechodzącego kryzys, zaliczającego przygody miłosne,  rozwodnika (Ziarno prawdy), aż po statecznego mężczyznę próbującego ułożyć życie na nowo (Gniew).

Pożegnanie z Szackim jest zapewne trudne dla każdego czytelnika, śledzącego od początku jego prokuratorskie sprawy. Fakt, że ostatnia część ma zakończenie otwarte pozostawia nadzieję, że być może kiedyś autor zmieni zdanie i powróci do ulubionego przez Polaków prokuratora. Miejmy taką nadzieję!

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Zygmunt Miłoszewski

 

Marek Krajewski – Władca liczb

22 wrz

Ta recenzja bierze udział w konkursie.

„Ujrzyj sens i potężne działanie liczb

nie tylko w świecie bogów i demonów,

ale także we wszystkich ludzkich czynach i słowach…”

 

 

Wrocław 1956 rok. Z Odry wyłowiono troje samobójców. Zadziwiający jest fakt, że każda z utopionych osób najpierw zażyła arszenik, a dopiero później rzuciła się w wir rzeki. Jakby obawiali się, że ktoś w ostatniej chwili ich uratuje, dlatego popełnili samobójstwo dubeltowe. Mimo podobieństw, policja nie łączyła ze sobą tych trzech spraw, w końcu ofiary różniło dosłownie wszystko: pozycja społeczna, płeć, wykształcenie, poglądy. Wspólny był jedynie fakt, że żadna z wyłowionych z Odry osób nie miała powodu, by popełnić samobójstwo…

Do Edwarda Popielskiego (pracującego teraz w kancelarii adwokackiej, jako prywatny detektyw) przychodzi hrabia Władysław Zaranek-Plater z nietypowym zleceniem. Jego brat Eugeniusz, matematyk, od lat zafascynowany jest przemiennościami (liczba parzysta, liczba nieparzysta, liczba parzysta itd.). Ostatnie lata życia poświęcił badaniom nad liczbami Belmispara (władcy liczb). Eugeniusz wyznaczył tzw. punkty Belmispara, czyli współrzędne miejsc, które składają się z liczb parzystych i nieparzystych ułożonych naprzemiennie. Uważał, że jeśli miejsce, czas i osoby (wszystko liczone tak samo: naprzemiennie, w przypadku osób: kobieta, mężczyzna, kobieta itd,), czyli trzy czynniki wejdą w punkt Belmispara, władca liczb będzie domagał się ofiary. W ten sposób tłumaczył wszystkie trzy dubeltowe samobójstwa. Co więcej, matematyk uważał, że sam stanie się ofiarą Belmispara, wyznaczył nawet datę swojej śmierci, dlatego poprosił o zamknięcie go w okratowanym mieszkaniu, do którego tylko dwie osoby miały klucze. Hrabia Władysław Zaranek-Plater prosi Popielskiego, aby wyjaśnił, w sposób logiczny okoliczności śmierci samobójców, a w najgorszym wypadku zmusił ich rodziny do fałszywych zeznań, jakoby ich najbliżsi planowali samobójstwo dużo wcześniej. Popielski, z zamiłowania matematyk, z wykształcenia filolog klasyczny, chętnie podejmuje wyzwanie władcy liczb, zwłaszcza, że hrabia proponuje duże honorarium.

Śledząc ostatnie chwile życia samobójców, odwiedzając ich rodziny, zagłębiając się w wyliczenia szalonego matematyka, Popielski coraz bardziej daje się uwieść opowieści o władcy liczb. Chociaż początkowo uważa tezę o istnieniu Belmispara za obłęd, z czasem przekonany jest o tym, że swoim śledztwem uwolnił zło. Z pomocą przychodzi mu Leokadia, kuzynka, z którą jest związany (wyłącznie platonicznie) od 60 lat! Kobieta zauważa, że każdy z samobójców stał przed ważnym dylematem życiowym, a co się z tym wiązało potrzebował rady. Do kogo ludzie zwracają się o pomoc, gdy chcą dokonać istotnego wyboru? Do księdza, wróżki, nauczyciela? Dodatkowo, samobójcy w ostatnim czasie robili sobie zdjęcia. Czyżby na decyzję o ich śmierci wpłynął w jakiś sposób fotograf?

Edward Popielski wydaje się być policjantem nietypowym, jak na współczesne realia. Sprawiedliwość pojmuje wyłącznie subiektywnie. Jest zwolennikiem zasady oko za oko i często – jak to się teraz mówi – poza protokołem, sam wymierza kary. Korupcja, szantaż, groźby, tortury to dla niego podstawowe narzędzia pracy (a dla dzisiejszego przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości? przynajmniej oficjalnie nie). Jest człowiekiem wykształconym, posiadającym przedwojenne maniery, a jednocześnie zepsutym policjantem, który na sumieniu ma wiele grzeszków, drobnych lub większych. Erotomanem, który nie przepuści żadnej pięknej kobiecie. Sam nigdy nie rozwiązałby tylu spraw, gdyby nie Leokadia – nieco wścibska, ale wyrozumiała, lojalna i bardzo inteligentna kuzynka, która drobną, na pierwszy rzut oka nieistotną uwagą, burzy wszystkie mocno stojące fundamenty śledztwa. Najczęściej kierując myśli Popielskiego na właściwy trop. Stanowią wspaniały uzupełniający się – myślę, że można użyć tego słowa – duet.

Władca liczb to kryminalna zagadka, której rozwiązanie następuje w dwóch pokoleniach. Edward Popielski zaczyna, natomiast ostateczne rozwiązanie pozostawia swojemu synowi. Książka pełna makabrycznych opisów i szaleńczych tez. Momentami ziejąca obłędem. Jedyna rzecz, do której można mieć zarzuty to wątek syna Popielskiego – zalatujący intrygą w stylu Mody na sukces.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Marek Krajewski

 

Stieg Larsson – Millenium: Dziewczyna, która igrała z ogniem

16 wrz

Dziewczyna, która igrała z ogniem to druga część kryminalnej trylogii Stiega Larssona MilleniumStanowi ona oddzielną historię, jednak ponownie śledzimy zmagania Lisbeth Salander i Mikaela Blomkvista, którzy tym razem walczą o uniewinnienie… głównej bohaterki.

 

Lisbeth Salander została oskarżona o potrójne morderstwo. Jedną z ofiar był jej opiekun prawny, który w pierwszej części (Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet) gwałcił ją i znęcał się psychicznie nad swoją podopieczną. Czyżby Salander postanowiła wymierzyć sprawiedliwość swojemu oprawcy? Ale ofiar było troje. Co dobra researcherka ma wspólnego z dziennikarzem śledczym i naukowcem? Może ktoś nadepnął jej na odcisk? Albo po prostu została wrobiona? Gdy najlepsi detektywi w kraju są przekonani o winie Salander, a policja ściga ją listem gończym, Mikael Blomkvist rozpoczyna własne śledztwo, próbując udowodnić niewinność swojej przyjaciółki. Sięga do jej przeszłości i odkrywa makabryczne sekrety dzieciństwa Lisabeth. Dowiaduje się dlaczego została ubezwłasnowolniona i jako dziecko zamknięta w szpitalu psychiatrycznym. Poznaje Całe Zło, które wydarzyło się w życiu Salander.

Równolegle w powieści prowadzony jest wątek handlu żywym towarem, który zdaniem Blomkvista związany jest z morderstwami. W jaki sposób? Co wspólnego z prostytucją ma Salander i czy dziennikarzowi uda się udowodnić swoją hipotezę? Historia zaczyna robić się naprawdę niebezpieczna… A rozwiązanie następuje dopiero w trzeciej części.

 

To niesamowite, jak Larsson przez dokładnie 700 stron potrafi budować spójną i trzymającą w napięciu intrygę. Kartki przewijają się szybciej niż sekundnik na zegarze i czytelnik, pogrążony w genialnej opowieści, nie ma świadomości upływu zarówno stron jak i czasu. A niedokończenie historii sprawia, że chce się natychmiast sięgnąć po kolejną część. Możemy jedynie żałować, że taki talent nie napisał więcej książek…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Stieg Larsson

 

Rzeki Hadesu – Marek Krajewski

24 kwi

Jest rok 1946. Edward Popielski ukrywa się przed Urzędem Bezpieczeństwa. Przebrany za księdza nie budzi niczyich podejrzeń. Tymczasem jego kuzynka Leokadia przebywa w więzieniu. Jest bita i torturowana, bo nie chce zdradzić miejsca, w którym ukrywa się były komisarz. W międzyczasie pułkownikowi Placydowi Brzozowskiemu łysy mężczyzna porwał i zgwałcił córkę. Jedyny znak, jaki po sobie zostawił to biały kwiat. Rysopis zgadza się z wyglądem Popielskiego. Jednak tylko komisarz wie kto stoi za tym porwaniem. Postanawia przyprowadzić zbrodniarza Brzozowskiemu i wymienić go na Leokadię. Aby mu się to udało potrzebuje pomocy starego przyjaciela: Eberharda Mocka. Skąd Popielski zna porywacza? Ponieważ gonitwa za gwałcicielem małych dziewczynek zaczęła się już w przeszłości….

 

Przed wielu laty, gdy Popielski pracował jeszcze w policji, córka Zygmunta Hanasa szmuglera i bogacza lwowskiego została porwana i zgwałcona. Niestety dziewczynka była upośledzona. Jedyny trop prowadzący do porywacza to białe kwiaty. Mężczyzna natarł jej ciało kurzym białkiem, obsypał kwiatami i zgwałcił. Edward Popielski w drodze trudnego śledztwa dotarł do porywacza. Niestety w ostatniej chwili podejrzany zdążył uciec. Jak będzie tym razem? Czy gwałciciel znowu wymknie się komisarzowi? Sprawa jest o tyle łatwiejsza, że tym razem Popielski zna nazwisko porywacza i dokładnie wie, czego ma szukać.

 

Marek Krajewski, filolog klasyczny po raz kolejny sięga do bogatej metaforyki mitologicznej, aby zobrazować psychologię człowieka, a także mentalność społeczeństwa. Książka podzielona jest na części będące odpowiednikami rzek Hadesu, gdzie każda historia jest doskonale puentowana przez mit danej rzeki.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Marek Krajewski

 

Andrew Klavan – Nikomu ani słowa

14 lut

Wybitny psychiatra Nathan Conrad ma wymarzoną pracę, piękną żonę, wspaniałą córeczkę. Wydawać by cię mogło, że nic nie może zagrozić jego szczęściu. Do czasu, gdy jego malutka córeczka zostaje porwana przez bezwzględnych, brutalnych kryminalistów. Czego chcą bandyci? Czy znany psychiatra poradzi sobie z problemem? Czy osoba doradzająca milionom ludzi, będzie potrafiła pomóc własnej żonie? A przede wszystkim: czy uda się uratować Jessicę?

Doktorowi Conradowi przydzielono niezwykłą pacjentkę. Elizabeth Burrows - młodziutka i piękna dziewczyna o przerażającej przeszłości. Jako dziecko była wielokrotnie molestowana i gwałcona przez znajomych matki-narkomanki, która dla „działki” była w stanie sprzedać własną córkę. Dziecko pozostawione bez pomocy i opieki tworzy sobie własny świat, w którym ma kochającą rodzinę, piękny dom i przede wszystkim Sekretnego Przyjaciela. Przyjaciel staje się z biegiem czasu postacią realną. Elizabeth widzi go, słyszy, jednak nie ma na niego najmniejszego wpływu. To Sekretny Przyjaciel, wg dziewczyny zabija jej matkę, by ją ukarać, a każdy mężczyzną, który próbuje się zbliżyć do Elizabeth ląduje w kostnicy, poćwiartowany i zmasakrowany. Doktor Conrad początkowo ma za zadanie pomóc dziewczynie uporać się z Sekretnym Przyjacielem – wytworem jej wyobraźni. Do czasu, gdy odbiera telefon od mężczyzny, który porwał jego córkę! Żąda jednego: tajemniczego numeru, który zna tylko Elizabeth. Conrad chcąc uratować córkę, musi wydobyć od pacjentki cyfry. Ma na to tylko kilka godzin. Jaki związek ma psychicznie chora dziewczyna z porywaczami? Jaki numer próbują uzyskać bandyci? Dlaczego dziewczyna ciągle powtarza, że ktoś chce wykopać grób jej matki? A co najważniejsze, czy Sekretny Przyjaciel naprawdę jest tylko wytworem wyobraźni?
Dwukrotny laureat nagrody Edgara – Andrew Klavan po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem wielowarstwowych thrillerów! Niezwykle brutalna i przerażająca książka. Pełna agresji, seksu, przemocy. Gdy czytelnik upora się/przyzwyczai do wulgarnego języka i mrożących krew w żyłach scen dostrzega ciekawie skonstruowane psychologicznie postaci, barwne i rozbudowane charaktery czy ciekawe wątki, trzymające w napięciu do ostatniej strony!
Na kanwie powieści nakręcono genialny film z Michealem Duglasem o takim samym tytule, który jednak całkowicie odbiega od fabuły zawartej w książce. Właściwie, jedyną wspólną rzeczą są nazwiska.
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Andrew Klavan

 

Zasłona dymna – Sandra Brown

11 lut
Światowej sławy dziennikarka budzi się w łóżku swojego przyjaciela, z którym od lat łączył ją romans. Nie było by w  tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że mężczyzna nie żyje, a ona nie pamięta absolutnie nic z ubiegłej nocy.
I oczywiście od razu jest główną podejrzaną! Sprawę komplikuje fakt, że trup, był funkcjonariuszem policji i wielkim bohaterem, który kilka lat wcześniej uratował z płonącego budynku mnóstwo osób. Britt za wszelką cenę próbuje dowieść, że podano jej tabletkę powodującą utratę pamięci. Tylko kto i po co to zrobił? Co więcej, jej przyjaciel spotkał się z nią, żeby przed śmiercią dokonać „rachunku sumienia” i wyjawić doskonale maskowaną zbrodnię funkcjonariuszy policji! Jednak ktoś za wszelką cenę chciał go uciszyć. Dlaczego giną osoby, które akurat miały związek z pożarem? Jak wpływ na całą sytuację ma strażak – zlinczowany przez Britt przed kamerami? Kim jest homoseksualista o zdeformowanej twarzy i dlatego dziennikarka została porwana?
Sandra Brown po raz kolejny udowadnia, że jest prawdziwą mistrzynią thrillerów! Ciekawa fabuła, wciągająca akcja i tajemnica, która nie ma dna. Autorka kończy rozdziały w kluczowych, dla przebiegu akcji momentach, tak, że nie sposób oderwać się od lektury. Stopniowo odkrywa coraz to nowe sekrety, wprowadza bohaterów całkowicie obalających początkowe domniemania czytelników. Do ostatniej strony nie wiadomo kto jest dobry, a kto zły. A zakończenie? Całkowicie nieoczekiwane!
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Sandra Brown

 

Śmierć mówi w moim imieniu – Joe Alex

11 lut

 

…” To nie ja będę mówił … Przemówi w moim imieniu. Przekonasz się.” …


Podczas doskonałej premiery teatralnejKrzeseł dochodzi do morderstwa. I to nie byle jakiego! Ginie główny aktor, a zarazem największa sława sceny teatralnej – Stefan Vincy. Czy ktoś miał motyw, aby go zabić? Czy „rozkapryszona” gwiazda odważyłaby się na samobójczy krok? Na szczęście wśród widowni znajdowali się Beniamin Parker – inspektor oraz nieoceniony autor kryminałów, Joe Alex – współczesny Sherlock Holmes. 


W trakcie sprytnego śledztwa okazuje się, że Vincy – wielki aktor miał na sumieniu również wielkie grzechy. Uwodził kobiety, pomiatał podwładnymi; szantażował, obrażał, wykorzystywał. Dla wielu osób jego śmierć była, jak to się mówi, na rękę. Ale co z tego, skoro każdy ma alibi? Z zeznań wynika, że „Stefan Vincy nie mógł zginąć”. A jednak ktoś go zabił!
Aktora znaleziono w jego garderobie, na kozetce z nożem, a właściwie sztyletem w piersi. I to nie byle jakim! Sztylet miał na rękojeści wygrawerowany napis:Pamiętaj, że masz przyjaciele i należał do.. Vincy’ego. Nikt nawet nie domyślał się, że ktoś może posiadać taki sam sztylet. Nikt, poza Joe Alex’em.
Detektywi próbując dotrzeć do zabójcy, niechcący odkrywają „stare brudy”, które okazują się doskonałym motywem zabójstwa. Czy ktoś w ogóle wiedział, że wielki uwodziciel, łamacz damskich serc miał córkę, która na dodatek odziedziczyła ogromną fortunę, po swoim przybranym ojcu? Bo na czym, jak na czym, ale na pieniądzach Stefanowi zależało najbardziej! Ujawnienie ojcostwa nie tylko pozbawiłoby dziewczynę majątku, ale wywołałoby również wielki skandal obyczajowy, a na to, nikt z szlacheckiej rodziny nie mógł pozwolić! Motyw doskonały, ale nie jedyny…
Vincy miał na pieńku również z reżyserem, partnerką sceniczną i prawie każdym pracownikiem teatru. Oni mieli nie tylko powody, aby go zabić, ale też możliwości! Niestety, każdy z nich ma doskonałe alibi na czas zakończenia sztuki. Jedak aktor nie zginął po wykonaniu swojej wielkiej roli… Wręcz przeciwnie! W trakcie przedstawienia już od dawna nie żył! Jak to możliwe? Czyżby ktoś inny wystąpił na scenie? Otóż aktorzy, na modę antyczną, grali w maskach. Twarz mieli zakrytą, ale głosy pozostawały te same… I co dziwne, absolutnie nikt, nie dosłyszał zmiany. Joe Alex jednak bezbłędnie porusza się po kryminalnym labiryncie i wskazuje mordercę, którego nikt nie mógł o nic podejrzewać.
Doskonały kryminał Macieja Słomczyńskiego, wydany pod pseudonimem Joe Alex. Autor prowadzi czytelnika od morderstwa do mordercy niezwykle krętymi ścieżkami. I gdy już wydaje się, że zagadka rozstała rozszyfrowana, czytelnik dostaje „pstryczka w nos” i całe śledztwo zaczyna się od początku. Nikt nie jest w stanie wskazać prawdziwego mordercy – na tym właśnie polega sztuka dobrego kryminału.
 

Jesteś tylko diabłem – Joe Alex

11 lut

„Ale mylił się, bo w księdze jego życia już najbliższa karta zawierała spotkanie z Diabłem i ze zbrodnią absolutną. Lecz o tym nie wiedział jeszcze nawet sam Diabeł. Bo Diabeł nie wierzył w Joe Alexa, zupełnie tak samo, jak Joe Alex nie wierzył w Diabła.”


Do znanego autora powieści kryminalnych – Joe Alexa przychodzi dwóch mężczyzn z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu śmierci pewnej kobiety. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że policja stwierdziła samobójstwo, a mężczyźni przekonani są o działaniu nadprzyrodzonych sił. Otóż, kilkaset lat wcześniej, przodek zmarłej wydał na śmierć 14 kobiet, uznając je za czarownice i kochanki diabła. Jedna z nich przed śmiercią rzuciła klątwę na owego mężczyznę. Jej śmierć miał pomścić sam Lucyfer w dziesiątym pokoleniu. Tak się składa, że zmarła – Patrycja Lynch należała do tego pokolenia. Ale to nie wszystko. Kobieta w dniu śmierci była sama w pokoju zamkniętym od wewnątrz na klucz, w którym wszystkie okna były zakratowane. Działanie Diabła czy zbrodnia absolutna? Na dodatek w trzymanej przez zmarłą książce znaleziono odciśniętą … stopę Diabła! A obraz jej przodka został odwrócony.
Joe Alex udaje się do posiadłości Patrycji, aby rozszyfrować tajemnicę jej śmierć i, jeśli to możliwe, zapobiec kolejnemu zabójstwu, gdyż kobieta nie była jedynym potomkiem należącym do przeklętego pokolenia. Czy mu się to uda? Czy Joe Alex stanie oko w oko z Diabłem? A może wyjaśnienie jest dużo prostsze? W końcu kobieta była spadkobiercą ogromnej fortuny, a o testamencie wiedziały tylko cztery osoby. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, ale czy na pewno? A może to potomek „czarownic” mści się na rodzinie oskarżyciela?
Kto zabił Patrycję, jeśli to naprawdę nie było samobójstwo? Kim jest czarnowłosa dziewczyna modląca się do Diabła w nawiedzonej grocie? Co ma do tego basen? I dlaczego ślady Diabła pojawiły się ponownie? Przed Joe Alexem czeka naprawdę trudne wyzwanie!
„Jesteś tylko Diabłem” to genialna powieść klasyka polskich kryminałów, Maciej Słomczyńskiego wydana pod pseudonimem Joe Alex. Autor do ostatniej strony prowadzi nas w stronę rozwiązania niezwykle krętymi ścieżkami. A przecież wyjście z kryminalnego labiryntu jest takie „proste”.